to wielki dzień- imieniny Mikołaja. Cały rok (tak nam się wydaje) byliśmy grzeczni jak trusie, więc od rana czekaliśmy na jego odwiedziny. Na naszą prośbę, pani na drzwiach sali powiesiła duży zielony, ozdobny but. Mieliśmy nadzieję, że Mikołaj go znajdzie i napełni:). Zaglądaliśmy do niego po śniadaniu. Nic nie znaleźliśmy. Po zajęciach też był pusty. Pojawiła się więc refleksja...chyba z tą grzecznością bywało różnie niestety.
Skorzystaliśmy więc z zaproszenia do Białej Krainy Mikołaja, gdzie czekało na nas wiele przygód i atrakcji. Kiedy zakończyły się zabawy, wróciliśmy do sali. Na drzwiach nie było buta . Zanim pani otworzyła drzwi, głośno zastanawialiśmy się : gdzie się podział? Co się z nim stało?…leżał sobie w sali, obok dużego, czerwonego worka. Już wiedzieliśmy...Mikołaj był, nie zapomniał o nas...ufff ...byliśmy grzeczni...Panie też były grzeczne- Mikołaj podarował im piękne stroiki. Wszyscy podziękowaliśmy Mikołajowi ( panie też:)), za to, że jednak pamiętał o nas. Oglądania, radości i zabawy było co niemiara:)








facebook
twitter
google+